Zaufaj mi, jestem architektem ;-)

200 to za mało?

Kim chciałbym być gdybym mógł wybrać? Ale tylko na jeden dzień… Ja to widzę tak… Koniec lat 70tych, Kalifornia i surferzy. A ja jestem jednym z nich. Mam 20 lat i wszystko w… pompie. Liczy się tylko pogoda, piasek, plaża, słońce i oczywiście dziewczyny surferów. Fajne szczupłe, długowłose boginie.

Rozmarzyłem się. Wracając do tematu. Co to ja mówiłem? Długowłose boginie? No tak, ale czasem trzeba z tej plaży wyjechać, uciec. zniknąć, a może polatać po plaży na… No właśnie, na czym? I tu pojawia się on. Ostatni Mohikanin… ostatni Surfer o lekko skośnych oczach. Chyba pochodzi z wysp Pacyfiku. Suzuki Van Van. Cudo na dwóch kółkach.

Pierwszy raz Van Vanem jeździłem… Ponad 10 lat temu. Miał piękne malowanie. Był biały z niebieskimi i czerwonymi paskami. Prawda, że takie było? Miał też silnik o pojemności 125cm3, a ja nim jeździłem po Warszawie. Byłem młodszy i głupszy, nie spodobał mi się Van Van. To znaczy wizualnie byłem zajarany jak 150, ale ten silnik… Minęło ponad 10 lat i znowu wsiadłem na Van Vana. Tym razem wiedziałem czego od niego oczekuję i wiedziałem co zrobię.

Przyznam, że pierwsza przejażdżka z Połczyńskiej na Saską Kępę była kłopotliwa. Strasznie chciałem żeby jechał szybciej… Wydawało mi się, że znowu się nie dogadamy. A jednak…. Zrealizowałem swój plan. Teraz wszyscy ortodoksi motocyklowi zatykają uszy, wyłączają komputery i wpisują mnie na czarną listę. Założyłem szorty, tshirt, otwarty kask, okulary przeciwsłoneczne i adidasy… I tak ubrany wybrałem się na przejażdżkę.

Teraz mogłem poczuć wszystkie zalety Van Vana. Miękko pracujący silnik, komfortowe zawieszenie, świetną skrzynię biegów i wygodną, zrelaksowana pozycję za kierownicą. Jechałem nie przekraczając 60km/h. Prawym pasem, później polnymi drogami, przez łąki przez lasy… Pogoda była piękna. Myślałem o wszystkich dobrych rzeczach jakie mnie w życiu spotkały i odpoczywałem. Czasem trzeba było zredukować bieg, chwilami jechałem na pierwszym biegu kiedy to przede mną pojawiła się potwornie wyboista droga przez zarośla. Musiały tędy jeździć ciężarówki… Van Van wszystko połykał bez mrugnięcia lampą. Później polataliśmy sobie po centrum Warszawy. Wszystko w tempie patrolowym. Bez napinki, zrelaksowani.

I powiem wam, że teraz poczułem ciepłe uczucie do Van Vana. Pewnie skuter będzie praktyczniejszy do miasta, a silnik 200cm3 wymaga posiadania prawa jazdy kat.A. Ale co z tego? Van Van jest świetnym łazikiem księżycowym i ja go uwielbiam…. I to było do udowodnienia.

Please like & share:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.