Zaufaj mi, jestem architektem ;-)

Motocykle na buspasach.

Gruchnęła wieść! W Warszawie nadal nie wolno będzie jeździć motocyklem po buspasach. Środowisko oburzone. Komentarze, w których ludzie deklarują swoje sympatie polityczne i chęć głosowania na „innych”. No po prostu wojna. We wszystko wplecione są wyzwiska i ogrom agresji.

No i po co to wszystko? Nie dotykam buspasów i w sumie to mi zwisa zwiędłym kalafiorem, czy będę mógł na motocyklu jeździć po buspasie, czy też nie. Po lesie mi nie wolno i nie robię z tego powodu tragedii… A przecież gdybym mógł na na szagę przez Las Kabacki… kilka razy zaoszczędziłbym kupę czasu.

Ale staram się rozumieć tych motocyklistów. Sam kiedyś wybierałem motocykl żeby szybciej dojechać do celu. Zacząłem bardziej świadomie wybierać środek transportu kiedy nauczyłem się analizować czasy przejazdu i zwracać na nie uwagę. Kilka razy bardzo się zdziwiłem. Kiedyś pojechałem na motocyklu do Łęcznej. Jechałem ponad limit… najczęściej 120km/h. No i co? Okazało się, że tyle samo jechałem autem. Jak to możliwe? Hmmm. Jak nie jedziesz jak totalny debil, to okazuje się, że wykręcasz niewiele większą średnią. A jeśli ruszyłeś z połową zbiornika… Musisz się zatrzymać na tankowanie. No i cały zysk z szybszej jazdy poszedł w pinezki.

A w mieście? Już kiedyś o tym pisałem, że „ścigałem się” z samochodem. Ruszyliśmy razem. Jechałem ponad limit, ale bez nadmiernych szaleństw. Trasę z ul. Mińskiej, gdzie miałem warsztat, na Kabaty gdzie mieszkam pokonałem o 2 min szybciej niż samochód jadący zgodnie z przepisami, pewnie czasem +10km/h. Oczywiście nie było wtedy wielkich korków. W korkach to co innego, ale…

Ile chcesz zyskać jadąc miejscami buspasem? Czy jesteś pewien, że to będzie bezpieczne? Ja zauważam jeden duży problem. Jeśli motocykle zostaną wpuszczone na buspasy, to może się okazać, że ich kierowcy będą przeginać i to pewnie nie lekko. Jak to się może skończyć? Kierowca auta źle oceni sytuację, zjedzie pod koniec buspasa i nieszczęście gotowe.

Nie wiem, czy motocykle powinny, czy nie powinny jeździć po buspasach, ale robienie z tego takiego problemu jest moim zdaniem lekką przesadą. Każdy z nas na motocyklu jedzie między autami stojącymi w korkach. Jeszcze ci mało? Serio? Gdzie jest granica? W Polsce ogromna rzesza kierowców i to zarówno motocykli jak i samochodów, cały czas się spieszy. Nie chodzi o to żeby dojechać, ale żeby dojechać w rekordowym czasie, za wszelką cenę trzeba być najszybszym. Może faktycznie gdybyśmy pobudowali trochę torów, Polska stanie się wylęgarnią młodych talentów motorsportowych…

Uspokójcie swoją jazdę i postarajcie się czerpać radość z jazdy a nie z zap… nia. Serio. Statystyki nie kłamią. Trup ściele się gęsto. Szkoda życia.

 

Please like & share:

3 komentarze

    • nocman, 1 czerwca 2017, 22:33

    Odpowiedz

    Przede wszystkim motocykl nie jest formą transportu zbiorowego, a temu buspasy mają robić dobrze. A poza tym motocykliści sobie poradzą i bez tego, w końcu mają pewne możliwości przeciskania się przez korki (z dokładnością do nieporęczności niektórych sprzętów i złośliwości niektórych kierowców).

    A poza tym ludzie nie zdają się nie zauważać, że w mieście prędkość dyktują warunki zewnętrzne i nie ma znaczenia, czy zameldują się pod czerwonym o czasie t=-35s czy t=-8s, skoro i tak odjadą o t>0, pod warunkiem nie przyblokuje ich przy tym inna przeszkoda. Dziś rano wyprzedził mnie Poważnie Brzmiący Golf R32, takim nie przystoi jechać 50/50 za jakąś małą, powolną Toyotą. Dwa kilometry i cztery skrzyżowania dalej, pomimo całego wachlarza zabiegów skracających czas (jazda ze sporym plusem, gwałtowne zmiany pasów i takież wyprzedzania, głębokie cięcia na lewoskręcie by zdążyć przed nadjeżdżającymi z przeciwka) nadal ruszaliśmy na tym samym zielonym (więcej, gdybym nie skręcał, ustawiłbym się zaraz za jego zderzakiem). Miało to jakiś sens? Bo ja nie dostrzegam.

    1. Odpowiedz

      Fajnie, że jest ktoś kto zauważa pewne zjawiska. Gdyby takich kierowców było więcej… Ruch byłby bardziej płynny i pewnie byłoby mniej wypadków… Marzenia.

  1. Odpowiedz

    Oczywiście powinno być właśnie tak, że skoro wydzielony został pas użytku specjalnego, to powinien do takich właśnie celów być wykorzystywany. Nie sądzę, żebym miał problem z komunikacją na swojej 125-ce nawet jeśli bus-pasy wydzielono murem. Takie nasze szczęście, że możemy „wepchać się” wszędzie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.