Zaufaj mi, jestem architektem ;-)

Najlepsze auto 2017 roku

W minionym roku pojeździłem wieloma autami. Nie liczyłem ile ich było, ale od kilku dni zasypiając myślałem o nich bardzo intensywnie. Zastanawiałem się, który samochód zrobił na mnie największe wrażenie. Który chciałbym mieć…

Dzisiaj zszedłem do garażu i okazało się, że jeden z moich sąsiadów zaparkował na swoim miejscu BMW i3. Doznałem olśnienia. To jest on! Najlepszy samochód jakim jeździłem w 2017 roku. Ba! Najlepsze auto jakim w ogóle jeździłem. Sam nie mogę w to uwierzyć. Gdyby pięć lat temu ktoś mi powiedział, że będę się zachwycał elektrycznym BMW roześmiałbym mu się w twarz. Ale kiedy wsiadłem po raz pierwszy za kierownicę tego statku kosmicznego… chyba się zakochałem.

Ten pojazd jest doskonały i jak na dzisiejsze standardy kompletny. Poziom dopracowania jest genialny. Moim zdaniem jest to stylistyczny majstersztyk, techniczne i technologiczne cudo. Może za bardzo się rozpływam, ale minęło już kilka miesięcy od czasu kiedy i3 wpadło w moje ręce i zdania nie zmieniłem. Nie jest to więc zauroczenie… to głębokie i dojrzałe uczucie. I bardzo mi z nim dobrze. Niestety chwilowo nie możemy być razem. Prawie 200 tys. zł to dla mnie zbyt wysoka cena, nawet za tak doskonały pojazd. Mam jednak nadzieję, że nie skońćzymy jak Romeo i Julia ;-).

Skoro poruszyłem temat ceny, uważam ją mimo wszystko za rozsądną. Skonfigurowałem sobie na szybko serię 3 z dwulitrowym silnikiem benzynowym i automatyczną skrzynią biegów. Osiągi podobne, cena 160 tys. zł. Nie dokładałem żadnych elementów wyposażenia dodatkowego, gdybym to zrobił różnica byłaby dużo mniejsza. Dla mnie oczywistym jest, że i3 jest lata świetlne przez serią 3 i gdybym miał wydać własne pieniądze na BMW w cenie ca. 190 tys. zł. to wybrałbym właśnie i3.

Oczywiście nie byłby to mój podstawowy samochód w domu… Czasem muszę wybrać się gdzieś dalej. Szczerze mówiąc, pewnie korzystałbym w takich przypadkach z wynajmu… Ale to się wszystko zmienia. W życiu bym nie pomyślał o takim rozwiązaniu… Nie zmienia to faktu, że i3 chwyciło mnie za serce. Jednyne zastrzeżenie jakie do niego mam, to że nie ma zasięgu na poziomie 500-600 km. Oczywiście w chwili, w której takie auto zacznie się robić popularne, szejkowie mieszkający w okolicach Zatoki Perskiej, kilku Amerykanów i Norwegow wyrwą sobie wszystkie włosy z głowy. Może się okazać, że auta z silnikami spalinowymi nie są juz potrzebne.

Żeby nie było, że jestem oszczędny w słowach i tylko mówię, że mi się podoba i już. Podoba mi się bryła auta, która jest bardzo nowoczesna, ale nie futurystyczna. Co to znaczy? Inżynierowie na bank zadbali, żeby auto nie siłowało się z powietrzem. Niby ma kształt lodówki, ale jednak podróżujemy w ciszy. Oczywiście kolorystyka i „połamane” linie to celowy zabieg i moim zdaniem od się sprawdza. Ten samochód wygląda jak statek kosmiczny. Bez charakteryzacji mógłby zagrać w Gwiezdnych Wojnach, lub w Łowcy Androidów. Ważne w nim jest to, że nadwozie nie traci na funkcjonalności. Co więcej… zyskuje. Wsiada się wygodnie. Cztery osoby mają miejsca pod dostatkiem, a bagażnik jest… wystarczający. Nie czepiajmy się, że jest mały. To nie jest samochód do przewożenia czteroosobowej rodziny z wózkami, nocnikami i konikami bujanymi. To jest auto… No dobra, to jest gadżet, ale w pełni funkcjonalny i o dziwo, mimo ceny broniący się. Powiem więcej, to chyba drugie, po i8 najfajniejsze BMW.

Co do funkcjonalności, to wiem, że wielu osobom nie podoba się sposób otwierania drzwi. Hmmm… Mnie to po prostu nie przeszkadza. Incydentalnie wożę kogoś z tyłu, a jeśli już to razem jedziemy do celu. Poza tym otwarcie drzwi nie jest problemem. Zwłaszcza jeśli po ich otwarciu można podziwiać strukturę elementów konstrukcyjnych wykonanych z włókien węglowych. CZAD! Genialne są też koła. Zwłaszcza jeśli są skręcone i widać, że są niewiele szersze od rowerowych 😉 Odpowiednią przyczepność uzyskano poprzez zastosowanie bardzo dużej jak na taki zamochód średnicy kół. Wszystko jest przemyślane w stu procentach.

Doskonały jest też mix materiałów użytych do wykończenia tego samochodu. Piękne drewno, a obok niego… jakieś sprasowane włókna. Wygląda to trochę jak filc, ale robi świetne wrażenie. Do tego pokrętła i przełączniki spotykane ostatnio w latach 70-tych w Citroenach. Jeżdżąc i3 odniosłem wrażenie, że siedzę za kierownicą auta koncepcyjnego, lub prototypu we wczesnej fazie prac nad nim.

Trzeba przyznać, że i3 rozpieszcza osiągami i prowadzeniem. Przyspieszenie do 100km/h w okolicach 7 sekund, robi największe wrażenie na innych kierowcach. Kolorowa lodówka na kołach stosowanych najczęściej w Cadillacu Escalade będącym własnością gangsterów, lub raperów, wyrywa spod świateł w całkowitej ciszy i niewiele jest jeżdżących po mieście aut, które są w stanie dotrzymać mu kroku. Petarda! Pomimo rowerowych kółek można bardzo sprawnie pokonywać zakręty. praca zawieszenia jest przyjemna. Dobre dociążenie powoduje, że auto jest neutralne. Faktem jest, że nie jeździłem po śliskiej nawierzchni, ale widziałem jak tym autem zamiata Rauno Aaltonen. Nie mam pytań.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie jest to auto dla każdego i ze względu na cenę i ze względu na formę. Ja jednak przeczesałem ogłoszenia z używanymi i3 i można trafić całkiem fajną sztukę w granicach 100 tys. zł. Oczywiście to wciąż fura kasy, ale… Zobaczymy co przyszłość przyniesie. Wiem, że elektryki i hybrydy bardzo mi się podobają i bardzo chciałbym mieć auto elektryczne. Coś czuję, że samochody elektryczne wedrą się na drogi szybciej niż nam się wydaje. i tego wam i sobie życzę w nowym roku 🙂

Please like & share:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.