Zaufaj mi, jestem architektem ;-)

Plan poprawy bezpieczeństwa na drodze.

Niedawno na Forum Ekonomicznym w Krynicy został przedstawiony jakiś raport o bezpieczeństwie. Szczerze mówiąc nie zagłębiałem się w niego bo już wtedy miałem pomysł na ten wpis. Media oczywiście olały ten raport, bo przecież miesiączka prezesa, cielę o dwóch głowach, Kim Dzong Xuj, aktorka pokazała dupę… Kogo obchodzi wojna domowa w Polsce? Nikogo. Czasem jak ktoś zginie w spektakularny sposób to ma swoje pięć minut po śmierci. Pozamiatane.

Jakiś czas temu dotarło do mnie właśnie to. To że w Polsce trwa wojna domowa. Nie zabijają się jeszcze zwolennicy partii politycznych. Na razie jest rozgrzewka. Kierowcy zabijają innych debili za kierownicą, którzy… popatrz Staszek jak on jedzie. Kierowcy zabijają tych pedałów w obcisłych gaciach, którzy na tych swoich śmiesznych rowerkach tamują ruch królom szosy. Kierowcy zawodowi, ale tylko z nazwy zabijają wszystkich i siebie nawzajem. Zabijają, bo oni muszą jechać, muszą używać magnesów i co tam tylko pozwala im oszukać tacho. Bo MUSZĄ dojechać. Bo życie kopie ich w dupę. Zabijają też motocykliści, którzy nie po to kupili sportowy motocykl żeby jeździć zgodnie z przepisami. Piesi mają najbardziej przerąbane… Mogą tylko podjąć próbę zabicia kierowcy, ale najczęściej tylko oni giną. Wszyscy na drodze tryskają jadem z pyska i memłają w ustach kurwy i chuje pod adresem rodaków.

Taki mamy obraz polskiej rzeczywistości drogowej. Aha. Zabijają jeszcze ci, którzy nic do nikogo nie mają, ale lubią wypić bo przecież człowiek nie wielbłąd i jedno piwko to nie alkohol. No i oczywiście jeszcze cisi zabójcy, fani social mediów z nosem w telefonie.

Kolejne organizacje, co jakiś czas łapią spinę, a to w związku z pogodą, porą roku, lub układem gwiazd i proponują cudowne rozwiązania tego drogowego armagedonu. Czasem ktoś sprytny wyręczy jednostkę rządową i za ciężkie pieniądze przygotuje kampanię społeczną, którą wszyscy i tak mają w dupie.

I tak siedzą i radzą i kombinują… A sprawa jest prosta. Można to obrazowo przedstawić tak. Dajcie ludziom broń palną, wódę i koks, a później próbujcie to ogarnąć jak krew zacznie się lać. Stare przysłowie Indian mówi: Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał. Kurs na prawo jazdy powinien mieć walor wychowawczy, a nie ma praktycznie żadnego waloru. Za szkolenie kierowców biorą się półmózgi i ludzie przeszkoleni na zlecenie urzędu pracy, którym powinno się natychmiast zabrać prawo jazdy. I to nie jest moja opinia, ale opinia wysokiej klasy instruktora z ODTJ (Ośrodek Doskonalenia Techniki Jazdy). Miał u siebie grupę takich zuchów i się chłop załamał. Ja też się załamuję jak widzę instruktorów bez zapiętych pasów, kursantów w dziwnych pozach za kierownicą. Włos się jeży na głowie. Ci ludzie po 13 egzaminie otrzymują uprawnienia do prowadzenia pojazdów mechanicznych po drogach publicznych, a chyba powinni dostać kombatanckie i zakaz wychodzenia z domu. Ci ludzie, później na szkoleniach w ODTJach na pytanie o ocenę swoich umiejętności odpowiadają 8/10 gdzie ja myślę, że 3/10 w moim przypadku to uczciwa ocena, a jakoś tam ogarniam.

Myślę, że wszelkie próby zakończenia tej wojny domowej powinny się skupić na ograniczeniu napływu nowych wojowników. Trzeba zmienić sposób szkolenia kierowców, lub wydać poważne pieniądze na szkolenia tych, którzy mają już uprawnienia. Ale to muszą być rzetelne szkolenia z teorią i praktyką. Żeby ludzie zrozumieli prawa fizyki i pewne podstawy związane z prowadzeniem pojazdów.

Powiecie, że w szkole można uczyć… przemilczę temat szkoły, bo mam wrażenie, że od kiedy ja skończyłem patologiczną podstawówkę, w której „na stołówce” dzieci nie mogły jeść nożem i widelcem, bo to niebezpieczne… nic się nie zmieniło, a nawet chyba jest gorzej.

Dodam, że uzyskanie podstawowej licencji pilota PPL(A) to jak poniżej.

Przebieg szkolenia:

  • 100 godzin szkolenia teoretycznego w trybie zaocznym i stacjonarnym (zajęcia indywidualne lub grupowe);
  • minimum 45 godzin lotów w ramach szkolenia praktycznego;
  • egzamin teoretyczny w ULC z 9 przedmiotów przed Lotniczą Komisją Egzaminacyjną;
  • egzamin praktyczny i uzyskanie licencji PPL(A).

Ograniczenia oraz uprawnienia wynikające z licencji:

  • po uzyskaniu licencji PPL(A), pilot jest uprawniony do wykonywania lotów według przepisów VFR dzień na samolotach jednosilnikowych tłokowych, których maksymalna masa do startu nie przekracza 5700 kg;
  • brak możliwości wykonywania lotów komercyjnych (odpłatnych), z wyjątkiem lotów o charakterze szkoleniowym, które pilot z licencją PPL(A) może wykonywać jako instruktor samolotowy, jeśli posiada ważne uprawnienie FI(A)R wpisane do licencji;
  • pilot może wykonywać loty w przestrzeni międzynarodowej na samolocie zarejestrowanym w UE pod warunkiem, że posiada wpis do licencji potwierdzający znajomość języka angielskiego na poziomie co najmniej operacyjnym (ICAO 4) lub wyższy;
  • w celu uzyskania uprawnienia do wykonywania lotów nocnych VFR wymagane jest ukończenie minimum 5 godzin szkolenia praktycznego (zalecane 10 godzin) według programu VFR noc.

Pilot z licencją PPL(A) po uzyskaniu odpowiedniego nalotu oraz zaliczeniu dodatkowego szkolenia, może rozszerzyć swoją licencję o dalsze uprawnienia, t.j. uprawnienie do wykonywania lotów według przyrządów IR, uprawnienie instruktora samolotowego z ograniczeniem FI(A)R oraz uprawnienie do wykonywania lotów na samolocie wielosilnikowym ME, jak również przeszkolić się na bardziej skomplikowany typ samolotu wymagający TR (type rating).

 

Przeczytaliście dokładnie? No to fajnie. A jak się odbębni z jakimś śmierdzącym grubasem na prawym fotelu te 30 godzin ( w większości po placu)  i 30 godzin teorii, można zasiąść za sterami dowolnego pojazdu o DMC nie przekraczającym 3,5 tony. Dodam, że wbrew pozorom latanie na poziomie PPL(A) to żadne wielkie halo. Jedyne w co można porządnie wyrżnąć to ziemia. Ciężko jest komuś zrobić krzywdę.

W tym momencie zaczynam się histerycznie śmiać, bo to tylko tyle mi zostało.

Jeśli chcemy coś zmienić. Jeśli ważne dla nas jest życie tych 3000 ludzi, którzy giną na drogach co roku, to nie bawmy się w półśrodki… Albo grubo albo wcale. Trzeba całkowicie zmienić szkolenie niezbędne do uzyskania prawa jazdy. Będzie więcej kosztowało? Trudno. Raz na całe życie. A jak się nie ma miedzi, to się w domu siedzi.

Napisałbym coś jeszcze o „dziennikarzach” motoryzacyjnych prezentujących mizerny poziom świadomości i etyki zawodowej… ale to temat na inny wpis.

Please like & share:
  1. Odpowiedz

    W dużych miastach wystarczyły solidny monitoring wyłapujący mistrzów lewego pasa, sieroty, które zostały na skrzyżowaniu bo „JAK WJEŻDŻAŁEM BYO ZIELONE” etc. Solidny monitoring i niewysokie mandaty, które w 100% przypadków na drugi dzień lądują w skrzynce na listy.

    Po tygodniu i 3 mandatach za blokowanie skrzyżowania i 8 za uporczywą jazdę lewym pasem (nie wspominam już o takich „drobiazgach” jak używanie kierunkowskazów) każda sierota by się nauczyła, że albo nie wsiada do auta jeśli nie ogarnia podstaw poruszania się po PUBLICZNYCH* drogach albo odkłada co miesiąc 1500 PLN na mandaciki.

    * – tu trzeba nadmienić, że ludzie kompletnie nie kumają, znaczenia tego słowa i każdy myśli, że to jego prywatna droga i może jeździć jak po swoim podwórku. No niestety NIE!

    Szkolenie kierowców to w ogóle jest jakieś nieporozumienie obliczone na zyskowność „szkół” nauki jazdy a nie nauczania sensownego jeżdżenia. Jeśli ktoś nie wierzy, wystarczy się zapisać nawet na krótkie doszkalające spotkanie z bezpieczeństwa jazdy czy techniki jazdy. Ja po takim szkoleniu z kierowcą rajdowym zrozumiałem jak mało umiem mimo 10 lat samodzielnego poruszania się samochodem.

    1. Odpowiedz

      Gorzka prawda…

      • nocman, 3 października 2017, 22:33

      Odpowiedz

      A ja tylkp zapytam o tę „uporczywą jazdę lewym pasem”. Czy jazda 50/50 lewym pasem w mieście to jest jeszcze blokowanie, czy już niekoniecznie?

      1. Odpowiedz

        Jeśli prawy pas jest wolny… Z drugiej strony nie widzę powodu dla jazdy ponad 50km/h, a już na pewno nie widzę powodu do przeganiania ludzi z lewego pasa. W wielu krajach błyśnięcie długimi jest wykroczeniem. Teoretycznie u nas też, ale jeszcze nie słyszałem, żeby ktoś został za to ukarany.

    • Arek, 25 września 2017, 08:28

    Odpowiedz

    Damian, za ten wpis przybiję Ci „pione” jak się kiedyś spotkamy 🙂

    1. Odpowiedz

      Nie widzę przeszkód 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.