Zaufaj mi, jestem architektem ;-)

Pomidorek o smaku cytrynki?

Lubię małe auta… Bardzo lubię. Lubię też małe domy, małe mieszkania… Kiedyś jeden z moich wykładowców, Piotr Grodecki powiedział: Inteligencja domu jest odwrotnie proporcjonalna do jego wielkości. Coś w tym jest. Nie sztuka zmieścić wszystkie funkcje na 500m2. Trudniej to zrobić na 50m2. To samo dotyczy aut. trzeba się napocić żeby w małym aucie zmieścić cztery dorosłe osoby.

Niedawno w ręce wpadł mi mały samochód. Jego poprzednika i dwoje rodzeństwa bardzo lubiłem. Teraz wsiadłem do najnowszego wcielenia. Nie była to wersja full wypas, ale klima była. Citroen C1 wpadł mi w oko. Z zewnątrz mi się podoba. Serio. Może trochę za bardzo styliści poszaleli, ale auto nie jest brzydkie. No dobra, o gustach się nie dyskutuje, ale mnie się po prostu podoba. We wnętrzu już trochę mniej. Miałem wrażenie, że połyskujące plastiki są różnego koloru. Ale fotel udało się ustawić jak trzeba i mogłem ruszyć na ulice. Pierwsze wrażenia bardzo pozytywne. A drugie? Silnik mógłby być trochę mniej natarczywy… Francois? Dorzuć trochę watolinki na izolację akustyczną. Za to skrzynia pracuje bardzo przyjemnie. Bez zastrzeżeń. Przy spokojnej jeździe miejskiej spalanie oscylowało w okolicach 4,5 l/100km. Niestety silnik ma jakoś mało wigoru na wyższych obrotach i miałem wrażenie lekkiej mułowatości. Ja wiem, że to nie jest fura do pościgów, ale… odnoszę to do mojego Citigo. 

Jechałem tak sobie przez miasto, klimy nie włączyłem bo sytuacja tego nie wymagała, ale zapragnąłem przewietrzyć auto… Zerkam na tylne okna i zauważam, że są uchylne. I to był moment, w którym się wzruszyłem. Przypomniały mi się czasy, w których jeździłem maluchem. Z miejsca kierowcy sprawnie uchyliłem tylne okienka. Śmiałem się przy tym jak głupi. 

Oczywiście szybko porównałem C1 do mojego trzyletniego Citigo. Tak jak wspomniałem wcześniej, kilka koni więcej i Citigo daje wrażenie lepszej dynamiki. W Citigo lepsze jest moim zdaniem wnętrze. Większe… Jest też ciszej. Głównie przy przyspieszaniu nie słychać warkotu silnika. Ale z zewnątrz C1 wygląda atrakcyjniej. No cóż. Poczekajmy na Citigo po lifcie. Niedługo lecę do Pragi żeby nim pojeździć. Już wiem, że jest jeszcze cichcszy, skrzynię poprawiono… 

Czy kupiłbym C1? Hmmm. Gdybym kupował oczami, a salon Citroena miałbym zdecydowanie najbliżej domu? Kupiłbym. Bardzo fajny, sprytny miejski samochodzik. Urokliwy. Chciałbym przetestować najbogatszą wersję. Wtedy byłby to rywal dla mojego Citka.

Smakował mi ten pomidorek… znaczy cytrynka.

Please like & share:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.